NajnowszeSuper WyglądZdrowie i uroda

Zdrowe zęby- o tym warto wiedzieć

182odsłon

Wokół tematu higieny jamy ustnej narosło wiele mitów i nieścisłości. Każdy człowiek chciałby mieć piękne zęby, ale to wcale nie jest takie proste. W dobie zmieszania się informacji z wielu niepewnych źródeł, nie wiemy już, co dla naszego uzębienia jest dobre, a co złe.

Ja zebrałem kilka rzetelnych informacji i postaram się je przedstawić w zwięzły i zarazem kompletny sposób, aby służyły wam radą na przyszłość.

Krwawienie z dziąseł- problem, czy standard?

Zapewne widziałeś wiele reklam past do zębów, w których mówiono, że jeżeli krwawisz podczas szczotkowania zębów, masz chore dziąsła. Nie zawsze jest to prawdą!

Krwawienie ma miejsce wtedy, kiedy źle dobierzemy szczoteczkę. Możesz na przykład używać takiej z twardym włosiem, podczas gdy twoje dziąsła są z natury wrażliwe, co skutkuje właśnie ich podrażnieniem i widokiem krwi w umywalce.

Wybieraj szczoteczki elektryczne- nie musisz nimi wykonywać gwałtownych ruchów, przez co zmniejszasz prawdopodobieństwo otarcia dziąsła. Dodatkowo polecam takie z miękkim bądź średnim włosiem.

Problem krwawiących dziąseł staje się poważny wtedy, kiedy krwawisz zbyt obficie, bądź bez ocierania dziąseł włosiem szczotki. Aby zapobiegać wrażliwości dziąseł, pij zieloną herbatę. Zawiera bowiem naturalne wzmacniacze struktury dziąsła.

Nitkowanie- jedna kluczowa zasada

Czy nitkujesz swoje zęby? Jeżeli nie- jesteś w grupie zdecydowanej większości. Jeżeli tak- serdeczne gratulacje za rozwagę.

Nitkowanie bowiem pozwala usunąć bakterie i resztki pokarmu z najbardziej niedostępnych miejsc, a to właśnie tam zachodzi najwięcej procesów gnilnych.

Bakterie mają idealne lokum do psucia szkliwa pomiędzy zębami, ponieważ mało kto je stamtąd wymiata nicią dentystyczną.

W konsekwencji chorujemy na próchnicę, pytając siebie: „Jak to możliwe? Przecież myję zęby!”.

Proponuję już dziś kupić nić dentystyczną, aby na przyszłość nie borykać się ze stresującymi wizytami u dentysty.

Nie będę tłumaczył, jak się nitkuje zęby, ponieważ to wie każdy, ale wspomnę o podstawowej zasadzie, o której zapomina nawet 80% nitkujących- należy tę czynność wykonywać po myciu zębów, ale przed wypłukaniem jamy ustnej z pasty.

W ten sposób wciśniesz nicią drobinki pasty w szczeliny, co jeszcze bardziej utrudni bakteriom żywot.

Nieprzyjemny oddech–najczęstsze przyczyny

Wracając jeszcze na chwilkę do nici- są one jednym z podstawowych zabezpieczeń przeciwko cuchnącemu oddechowi.

Na wpół zgniłe drobinki pokarmu wydzielają naprawdę duży fetor, a pozbycie się ich to jedna z dwóch kluczowych czynności, które powinien zrobić przeciętny Kowalski, aby mieć świeży oddech.

Mówię o przeciętnym osobniku, ponieważ w tej chwili nie wliczam ludzi z próchnicą czy chorobami dziąseł, migdałków albo krtani, u których źródło problemy jest oczywiste. Jeżeli ty na nic nie cierpisz, a mimo tego nie podoba ci się zapach dobiegający z twych ust, oprócz nitkowania zadbaj też o… odkwaszenie organizmu!

Tak, taka pozornie błaha rzecz determinuje „być albo nie być” problemu nieświeżego oddechu. Zakwaszony organizm nie funkcjonuje dobrze, ponieważ we krwi krąży dużo kwasowych metabolitów takich jak amoniak, czy kwas mlekowy.

A razem z krwią i potem ze śliną, te niejako toksyczne metabolity dostają się do jamy ustnej i odpowiadają za zapach tam panujący.

Recepta na odkwaszenie jest więc zabójczo prosta- odstaw na jakiś czas mięso, zacznij jeść 5 porcji warzyw dziennie (najlepiej surowych), pić sok z cytryny (mimo iż jest kwaśny, po strawieniu ma odczyn mocno zasadowy.

Pamiętaj jednak, by pić go szybko przez słomkę, bo może niszczyć szkliwo!), jeść więcej owoców (każdy z nich działa podobnie do cytryny- smakuje kwaśno, a po odróbce w żołądku jest zasadowy), pić dużo więcej wody, a najlepiej zieloną herbatę, ponieważ ta też ma odczyn zasadowy (w przeciwieństwie do czarnej), a po pewnym czasie zobaczysz, czy coś się zmieniło.

Na pewno się zmieni, ponieważ to głównie mięso i nabiał zakwaszają (do tego dochodzi piwo, napoje energetyczne, kawa i papierosy), to co zielone jest zasadowe. Kiedy PH krwi zmieni się na optymalne, nie poczujesz już nieprzyjemnego zapachu. Dodatkowo picie wody ułatwi pozbywanie się bakterii.

Zrób sobie wegetariański albo nawet wegański tydzień, ot tak, dla próby, a się przekonasz. Jeżeli masz silną wolę, uda ci się już do końca życia jeść w miarę zasadowo i czerpać z tego korzyści zdrowotne.

Mycie zębów- kiedy i jak?

Zdecydowana większość z nas myje zęby zaraz po śniadaniu, co jest dużym błędem, ponieważ osłabione kwasami szkliwo jeszcze bardziej się osłabia w kontakcie z pastą.

Warto odczekać od 30 minut, do nawet 2 godzin (kiedy zjesz coś bardzo kwaśnego) i dopiero potem umyć zęby, a wtedy pozwolisz zregenerować się barierze ochronnej twojej zębiny. Rozumiem, że może być to trudne, kiedy zabiegany wychodzisz z domu i ledwo dajesz radę zdążyć do pracy.

W takim układzie proponuję zaraz po obudzeniu się umyć zęby i dopiero 30 minut później zjeść śniadanie, a potem żuć gumę miętową. Pamiętaj też, aby nie odpuszczać sobie wieczornego szczotkowania- część z nas ma taki nawyk, a specjaliści sugerują, że z dwojga złego lepiej już myć zęby tylko wieczorem, niż tylko rano, ponieważ w trakcie dnia produkujesz dużo śliny, która poniekąd ochrania cię przed mikrobami i pijesz wodę, która oczyszcza jamę ustną, a w nocy, kiedy błony śluzowe są suche, a zęby nie mogą się pozbyć ze swojej powierzchni cukrów z kolacji, bakterie mają duże pole do popisu.

Ważnym aspektem jest też technika szczotkowania- rób to kolistymi ruchami (nawet jeżeli masz szczoteczkę elektryczną), a nie z boku na bok. Dodatkowo nie polewaj szczoteczki do zębów wodą po nałożeniu pasty (robi tak znaczny odsetek ludzi), ponieważ to pozbawia ją właściwości ściernych. Myj zęby 3 minuty- to optymalny czas. Po zastosowaniu się do tych wskazówek możesz nazywać siebie mistrzem higieny.

Trochę informacji o fluorze

Pasty z fluorem są wszędzie reklamowane jako wspaniały środek na próchnicę. Czy jednak zastanawialiście się, jak działa on na inne narządy?

Niestety, nie zbyt pozytywnie. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce hasło „fluor a szyszynka” by zobaczyć tę część mózgu należącą do miłośnika fluorowanych past na zdjęciu. Szyszynka jest dosłownie oblepiona kamieniem.

Ten kamień to nic innego jak fluor. Pozyskuje się go w kopalni w postaci kamieni podobnych do wielkich marmurowych gruzów, potem rozdrabnia i dodaje do past, z intencją pozytywnego wpływu na zęby konsumenta, a jednak wpływ ten do dziś pozostaje tajemnicą, albowiem odnośnie badań potwierdzających rzekome pozytywne działanie tegoż pierwiastka na uzębienie narosły kontrowersje.

Ja zrezygnowałem z past fluorowych, co w ogóle nie odbiło się na stanie moich kłów, siekaczy i trzonowców, no i posiadam grupkę obeznanych w temacie znajomych, którzy również prezentują godny pozazdroszczenia uśmiech, mimo iż nie stosują fluoru.

Podobno rozpuszczenie kamienia na szyszynce jest możliwe dzięki grzybkowi znanemu miłośnikom długowieczności jako kombucha. Po jakimś czasie picia herbatki z takiego grzybka odczuwa się podobno zwiększenie mocy mózgu.

Ja sam go piłem, ale szczerze mówiąc, spektakularnych różnic nie było. Może dlatego, że od dawna nie faszeruję się fluorem? Niemniej polecam serdecznie kombuchę za cały szereg innych niebywale korzystnych właściwości (w tym odkwaszanie organizmu) i za wiele relacji osób, którzy faktycznie potrzebowali odfluorowania szyszynki, a pomogła im kobucha.

Moim zdaniem, jak i coraz większej gammy producentów past bez fluoru, społeczeństwo w końcu zrozumie, że fluor jest w wielu naturalnych produktach (na przykład zielonej herbacie, którą polecam już trzeci raz, więc coś w niej musi być…) i to w formie naturalnej, która nie szkodzi reszcie ciała, więc nie ma potrzeby zapychania się syntetycznym kamieniem z past, ponieważ to nie jest ani potrzebne, ani rozsądne.

Zobacz również:  7 sposobów na lepszy sen

Zostaw odpowiedź

livefree.pl
Autor nad autorami. Tajemniczy i mądry. Przeszedł już niejedno i ma ogromny bagaż doświadczeń, którymi chce dzielić się tutaj na portalu.